Sytuacja z mema jest prawdziwa, ale nie do końca. Na stronie qgis.org dostępna jest lista firm i osób, które najbardziej angażują się w kodowanie, pisanie dokumentacji oraz organizowaniu różnych wydarzeń związanych z QGIS. Skala zaangażowania określoną w liczbie commitów (czyli zmian wypchniętych do repozytorium kodu)

Czy oni faktycznie nie są opłacani?
No cóż, nie żywią się światłem, więc przeważnie są. Czołowi kontrybutorzy pracują w firmach, które swój model biznesowy oparły o QGIS. Trafiają do nich zlecenia firm i instytucji, którym z różnych powodów zależy na tym, żeby projekt żył i się rozwijał.
Jakiego typu są to motywacje?
Głównie finansowe.
Przykład?
Rząd Szwajcarii otwarcie mówi o tym, że woli wydawać pieniądze w szwajcarskich firmach i dać zarobić szwajcarskim programistom niż “pakować pieniądze w worki i wysyłać za ocean”. Dzięki temu, że rozwijają QGIS z federalnej kasy, kantony i reszta administracji może liczyć na dobre oprogramowanie a całość pieniędzy zostaje w kraju.
Czas zacząć promować takie myślenie wśród naszej administracji.